24.01.2018

Zacznijmy od tego, że nie jestem osobą chorobliwą. Choruję 3-4 razy na rok (5 to już rzadkość). Nie są to jakieś mocne choroby, jedynie jakieś przeziębienia, osłabienia, katar, kaszel. Swego czasu chorowałam też na anginę ropną, raz na rok, tradycyjnie - do pewnego wieku. Potem mi przeszło. Zazwyczaj są to te tzw. trzydniówki lub jednodniówki. Bo po co komu chorować dłużej? No właśnie. I nie są to choroby typu przykucia do łóżka, dwutygodniowego L4 itp. Jestem w stanie zrobić wszystko, tylko nieco wolniej. 

Moja teściowa uważa jednak inaczej. Według niej powinnam leżeć w łóżku i nic nie robić - ona wszystko zrobi. I broń Boże zacznę kichać i kaszleć - od razu każe mojemu mężczyźnie wieźć mnie do szpitala (akcja toczy się w weekend - przychodnie pozamykane) czego oczywiście nie robi spotkawszy się z moim gniewnym wzrokiem. 

No cóż, męża możesz sobie wybrać, jego rodziny - nie. 

J.

Komentarze